Kotor i fiordy południa

Kotor to jedno z najpiękniej położonych miast Czarnogóry. Kiedy samolotu zaczyna zniżać się do lądowania na lotnisku w Podgoricy, pasażerowie mogą z lotu ptaka zobaczyć "poszarpane" wybrzeże nazywane fiordami południa Europy - to Zatoka Kotorska. To jedno z takich miejsc na Bałkanach, które całkowicie burzy stereotypy o tym części Europy. Samo miasto to jedno z najpiękniejszych miejsc Czarnogóry - niestety dowiedzieli się już o tym turyści z całego świata, którzy tłumnie ściągają tu w sezonie.

Historia. Klęska urodzaju

Czarnogórska flaga powiewa na murach twierdzy św. Jana. To młode państwo niepodległość zyskało oddzielając się od Serbii dopiero w 2006 roku. Ale historia tej części byłej Jugosławii jest długa tak jak droga prowadząca na Samotne Wzgórze - kluczową atrakcję miasta. Kotor to idealnie zachowane miasto średniowieczne, które równie dobrze moglibyśmy oglądać gdzieś na północy Włoch. W końcu 700 lat temu znajdowało się pod protektoratem Republiki Weneckiej. Historia Kotoru jest znacznie barwniejsza, a na jego wygląd i charakter wpłynęły rządy cesarzy bizantyjskich, Bułgarów i Turków. Ale to właśnie za czasów Wenecjan powstała twierdza z murami miejskimi - wiadomo, że ci to potrafili budować masywne konstrukcje obronne. Ale nawet najsolidniejsi budowniczy nie są w stanie zapobiec trzęsieniom ziemi. Kotor jest na nie szczególne podatny. Na aktualny wygląd miasta wpłynęła katastrofa z 1979 roku, która spowodowała, że w gruzach znalazło się wiele średniowiecznych kamienic i kościołów. To wydarzenie spowodowało, że UNESCO wpisało średniowieczne centrum na swoją Listę Światowego Dziedzictwa. Ostatnio jednak pojawiły się opinię, że jeśli nie zostanie ograniczona liczba turystów, Kotor zostanie z niej wykreślony. Wenecki pałace, zacienione place i wąskie uliczki - mam nadzieję, że nieprędko zostaną zadeptane.

Twierdza św. Jana: ponad dachami Czarnogóry

Wejście na szczyt wzgórza to nie jest aktywność dla osób bez kondycji - ponad 200 metrów trzeba zdobyć o własnych siłach: żadnych wyciągów, ruchomych schodów i wind tutaj nie uświadczymy. Oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby przyjechać do miasta i nie zobaczyć, jak wygląda Zatoka Kotorska z góry, ale dwugodzinne zejście na górę i w dół może okazać się ponad możliwości niektórych zwiedzających. Najśmieszniejsze, że za tę "mękę" trzeba zapłacić - wejście na trasę kosztuje 8 euro, a poza sezonem - jest bezpłatny (to jeden z wielu argumentów za tym, żeby nie przyjeżdzając u latem - o reszcie poniżej). Niech jednak zdjęcia z góry powiedzą same za siebie. Po drodze mijamy położony na klifie 500-letni kościółek Matki Boskiej Uzdrowienia Chorych - jeśli jest możliwość wejścia do środka, warto skorzystać z takiej możliwości nie tylko, żeby zetrzeć z ciała litry potu, ale zobaczyć niezwykle kameralne "pustelnicze" wnętrze.

Kotor - katastrofa turystyczna, czyli kiedy jechać do Kotoru

Przeczytałem gdzieś, że miasta Zatoki Kotorskiej nie robią tak mocnego wrażenia, jak choćby Dubrownik, ale w mojej opinii to dwa różne miasta i oba warto odwiedzić. Trzeba przy tym pamiętać, że Kotor jest mały, a więc już niewielka liczba turystów sprawia, że wydaje się zatłoczony. Czarnogórskie miasto odwiedzane jest szczególnie tłumnie w czasie wakacji - cumują tu wycieczkowce pływające po Adriatyku i na brzeg wysypuje się lawina głównie jednodniowych turystów. Już pod koniec kwietnia, choć pogoda potrafi być nawet w tej części Bałkanów wiosną dość kapryśna, w dzień powszedni przez stare miasto przewijało się sporo wycieczek z przewodnikiem i turystów indywidualnych. Dlatego Kotor najlepiej odwiedzić poza sezonem, a zwiedzanie zarezerwować sobie na poranne godziny. Wieczorami, choć funkcjonują tu hotele i hostele, miasto zamiera. To czas, kiedy na ulice wychodzą mieszkańcy.

Podróż Podgorica - Kotor: układanie podróży

Mój oryginalny plan miał polegać na tym, żeby z lotniska w Podgoricy dostać się do ronda, przy którym miały rzekomo zatrzymywać się autobusy jadące w stronę Budvy i dalej do Kotoru. Po przylocie zignorowałem taksówkarzy, spośród których tylko jeden był wyjątkowo nieustępliwy i ruszyłem w stronę rzeczonego ronda. Po niespełna minucie zatrzymał się kierowca nowej toyoty i sam z siebie zaproponował podwózkę. Po drodze z lotniska mija się stację kolejową AERODROM, skąd pociągiem można dojechać albo na wschód do Podgoricy, albo na południowy-zachód do Baru. Niestety w okolicach ronda nikt nie wiedział o żadnych przystanku autobusowym, a autobus z tabliczką "KOTOR" którzy przez nie przejeżdżał, mimo moich prób zatrzymania, nie zatrzymał się. Jeden ze sprzedawców mówił coś o stacji autobusowej jakieś 300m od tegoż ronda, ale nikt inny nie potrafił potwierdzić tej informacji. Ktoś inny twierdził, że tutaj autobusy zatrzymują się tylko latem. W końcu po kilku nieudanych próbach czarnogórskie rodzeństwo wyratowało mnie z opresji - najpierw próbowali wypytać sami sprzedawczyni z piekarni, a potem jak zostali - tak jak ja - odprawieni z kwitkiem - zawieźli mnie na dworzec autobusowy do Podgoricy. Chciałem tego uniknąć, bo to nadrabianie drogi, ale w tej sytuacji nie było już innego wyjścia. Podróż z Podgoricy do Kotoru autokarem zajmie ok. 1,5 - 2h. Na stacji bilet można kupić w kasie lub w automacie. Narodową walutą Czarnogóry jest euro.

Placyki i pałacyki

Stare miasto obsiane jest niewielkimi placykami i pięknymi weneckimi pałacami; co krok trafiamy też na cerkwie i kościoły. Najważniejsze z nich to Katedra św. Tryfona i Cerkiew św. Łukasza. Tryfon to patron miasta - chrześcijański męczennik, który potrafił wypędzać z ludzi diabła; Łukasz - autor trzeciej ewangelii, którego właśnie z tego powodu w ikonografii pokazuje się jako piszącego. Choć katedra w większości została odbudowana 30 lat temu, we wnętrzach można zobaczyć fragmenty fresków z bizantyjskich czasów; w cerkwi warto zwrócić uwagę na posadzkę, którą wykonano z nagrobków mieszkańców Kotoru (niegdyś ludzi chowano we wnętrzu kościoła). Nieporównywalnie wyjątkowe są pałace kotorskie. W jednym z nich - Pałacu rodu Grgurina mieści się Muzeum Morskie Czarnogóry. Równie spektakularne są bramy miejskie: renesansowa Brama Morska to główne wejście do miasta od strony zatoki; Brama Południowa uchodzi na najstarszą (IX wiek); Brama Północna prowadząca na fortyfikacje. Place kotorskie latem zapełniają się ogródkami restauracyjnymi, jednak ceny są nieproporcjonalne do serwowanego jedzenia: np. za 10-12 euro dostajemy niczym nie wyróżniającą się pizzę lub talerz makaronu z owocami morza.

Na bałkańskim szlaku

Kotor może być częścią większej wyprawy po Bałkanach lub wycieczki wzdłuż wybrzeża Adriatyku. Miasto jest dobrze skomunikowane z innymi miejscowościami w Czarnogórze: Herceg Novi, Budvą i Podgoricą, oraz innymi miasta w regionie: Tiraną, Dubrownikiem i Skopje. Dworzec autobusowy znajduje się zaledwie 5 minut spacerkiem od murów starego miasta, minutę - od kotorskiej mariny. Podróż własnym samochodem znacznie ułatwi poruszanie się pomiędzy miasteczkami nad Zatoką - poza historycznym Kotorem, najciekawszy wydaje się Herceg Novi, a Budva - najmniej, choć mieszkańcy chwalą sobie poziom życia i bezpieczeństwo. Objechanie Zatoki to niezwykłe widowisko, szczególnie o zachodzie słońca.