Mieszkańcy Dubrownika woleliby, żebyście tam nie jeździli. Nie oglądali ich pałaców, klasztorów, fontann i rudych terakotowych dachów. Nie popadali w zachwyt nad otoczonym murem i wpisanym na listę dziedzictwa kulturalnego UNESCO starym miastem, nie wpadli obsesję w związku nieziemskimi widokami na Adriatyk i nie leżeli całymi godzinami na ich ukochanych plażach!
To nie spadające w czasie wojny domowej na domy bomby wygoniły mieszkańców ze starej części miasta, ale... turyści. Brutalne, ale prawdziwe. Nie dość, że znacznie korzystniej przekazać swoje mieszkanie  pod wynajem, to na dodatek nie trzeba patrzeć się na hordy przemierzające Stradun. Dlatego, choć nieskazitelnie piękny i nieporównywalny do żadnego innego miasta w Europie, Dubrownik jest dziś jak muzeum. Z drogimi biletami wstępu.

Turystyka na pograniczu masochizmu

Mimo całego swojego uroku, Dubrownik nie jest kierunkiem, który mógłbym polecić komuś na wakacje, z drugiej strony - znam osoby, rok do roku wybierają Dubrownik jako cel swoich wakacyjnych podróży. Dlaczego? Bilety wstępów są drogie - bez względu na klasę zabytku, czy skalę atrakcyjności miejsca, a na dodatek zawsze oblegane przez turystów; o dobre zakwaterowanie jest ciężko, i dość daleko - jeśli porównamy sobie inne miejscowości w Chorwacji. Sezon letni w tym mieście musi być prawdziwym koszmarem - nie tylko dla mieszkańców, ale przede wszystkim dla samych przyjezdnych.  Dlaczego płacić i się męczyć? O przestrzeń walczyć z setkami grup turystów, którzy najczęściej przyjechali tutaj masowo autokarami, albo - co gorsza - wysiedli właśnie z zacumowanych wycieczkowców. Władze miasta twierdzą, że choć dzienny limit pasażerów przybywających drogą morską jest ograniczony do 8 tys. osób, w letnich miesiącach jest  swobodnie luzowany - tysiąc w jedną czy drugą stronę nie robi różnicy? Ponoć robi - szacuje się, że taka ilość turystów może negatywnie wpłynąć na stan zabytkowej zabudowy Dubrownika. Z drugiej strony, im więcej turystów, tym więcej zarobią właściciele sezonowych biznesów (ponoć praca przez kilka letnich miesięcy pozwala Chorwatom utrzymać się przez pozostałą część roku). Dubrownik zdiagnozował, że turyści z wycieczkowców są dla miasta prawdziwym utrapieniem, bo zostawią najmniej kun. Pomysł miasta na dłuższe zatrzymanie turystów w porcie to - o zgrozo - budowa centrów handlowych tuż na nadbrzeżu.

Drugi problem, z którym nie mogą poradzić sobie w Dubrowniku to zjawisko znane jako turyści "imprezowi". Świętujący wieczory kawalerskie i fani zakrapianych weekendów z zachodniej Europy wyjątkowo upodobali sobie Perłę Adriatyku. Dla budżetowych turystów powstają improwizowane hostele na Starym Mieście, których ilość już dawno przekroczyła krytyczny limit. To wszystko dzieje mimo, że Dubrownik nigdy nie zabiegał o to, żeby latały tu tanie linie...

Jeśli zastanawiacie się nad przyjazdem do Dubrownika, przeczytajcie poniższe porady - mam nadzieję, że ułatwią one planowanie pobytu, a być może - w skrajnych przypadkach -  sprawia, że wybierzecie się jednak gdzie indziej.

Jak cieszyć się z pobytu w Dubrowniku?

  1. Wybrać właściwy termin. Do Dubrownika wybrałem się w połowie kwietnia - to dopiero przedsionek sezonu, ale już wtedy w mieście było sporo turystów. Wydaje mi się jednak, że to optymalny termin. Przyjazd wcześniej wiąże się z ryzykiem, że pogoda nie dopisze (opady deszczu wczesną wiosną są dość powszechne). Można przyjąć, że idealny czas to zaraz po Wielkanocy do końca maja, oraz od połowy września do końca października. Wakacje to musi być nad Adriatykiem koszmar - nie tylko ze względu na turystów. W mieście będzie po prostu piekielnie gorąco! Oczywiście można pokusić się na przyjazd tutaj poza sezonem - trzeba jednak pamiętać, że lokale gastronomiczne w starej części miasta będą zamknięte (poza kilkoma otwartymi w okresie noworocznym). W grudniu organizowany jest jarmark świąteczny, a w lutym hucznie obchodzi się święto patrona - św. Błażeja. Równocześnie zimą będzie najtrudniej dostać się do Dubrownika, gdyż większość lotów realizowanych jest tylko sezonowo.
  2. Omijać weekendy. Kiedy to dodatkowo do Dubrownika ściągają Chorwaci z całego kraju. Weekendowy citybreak w Dubrowniku to nietrafiony pomysł.
  3. Zostać na noc. Tak jak wspomniałem wcześniej, znaczna liczba masowych turystów "wpada" do Dubrownika dosłownie tylko na kilka godzin - późnym popołudniem i wieczorem zawijają oni z powrotem do portu. Azjatów biegających z aparatami znacznie ubywa, a więc można przejść się ulicami Dubrownika w mniejszym stresie. O noclegach poniżej. 
  4. Wybrać się na zwiedzanie popołudniu. Jesteśmy przyzwyczajeni, żeby zwiedzanie zacząć rano, zaraz po śniadaniu. W Dubrowniku jednak się to nie sprawdzi - możemy więc spokojnie pospać do późna. Godziny przedpołudniowe i poobiednie najlepiej przeznaczyć na opalanie i wycieczki na sąsiadujące z Dubrownikiem wyspy, a zabytki zwiedzić w godzinach wieczornych (większość miejsc pozostaje otwartych do zachodu słońca).
  5. Unikać wycieczkowców.  Na tej stronie internetowej istnieje możliwość sprawdzenia, kiedy do Dubrownika zawija największa liczba promów wycieczkowych. W lewej kolumnie wybieramy interesujący nas miesiąc, a po prawej stronie możemy przejrzeć wyniki, których sortowanie ułatwia nam zastosowana tam kolorystyka. Dni oznaczone na zielono to te, kiedy do Dubrownika przypłynie mniej niż 3,5 tys. turystów; w dni oznaczone na żółto możemy spodziewać się ich między 3,5 tys., a 7,5 tys. turystów, a w dni oznaczone kolorem czerwonym to te, kiedy będzie turystów najwięcej - ponad 7,5 tys. Szybki skan pozwala zorientować się, że nawet w najgorętszych miesiącach wakacyjnych, nie zawsze liczba turystów wycieczkowców jest krytyczna.

Nocleg

Planowanie wyjazdu do Dubrownika najlepiej zacząć ze sporym wyprzedzeniem - ale nie o czytanie przewodnika tutaj chodzi, a o szukanie kwaterunku. Oczywiście w mieście takim jak to nie brakuje luksusowych hoteli, ale najpopularniejsze - szczególnie wśród turystów indywidualnych - są prywatne kwatery (szczególnie jeśli jedziemy w kilka osób i planujemy żywić się we własnym zakresie) na starym mieście lub w dzielnicach na północy: Lapad i Babin Kuk. Te dwa ostatnie rejony mają ciekawy wybór mniej turystycznych restauracji i są niedaleko plaż. Są też przystępniejsze cenowo, a do centrum w 15-30 poza godzinami szczytu można dojechać autobusem miejskim (transport publiczny w Dubrowniku jest bardzo dobrze zorganizowany).  Ze swojej strony mogę polecić nocleg w Hotelu Petka znajdującym się tuż przy przystani portowej skąd odpływają promy do włoskiej miejscowości Bari - osądzając po wyglądzie "falowca", to obiekt kurortowy z czasów socjalizmu, ale pokoje są odnowione, mają balkony, widok na Adriatyk, a śniadania są wyjątkowo dobre.


 



 

Na własną rękę czy z biurem podróży?

Najwięcej osób wybiera się do Chorwacji na własną rękę z rodziną lub znajomymi korzystając z własnego transportu (najczęściej zwiedzając inne zakątki Bałkanów). Z ciekawości przyjrzałem się ofertom biur podróży, np. w czasie przygotowywania tego artykułu na Travelplanet można znaleźć oferty pobytu last-minute w południowej Dalmacji (np. Drvenik, Tucepi, Baška Voda, Podgora - jakieś 160 km od Dubrownika)    nawet za niecałe 1500 zł od osoby za tygodniowy pobyt. Tymczasem za 7-dniowy pobyt w samym Dubrowniku we wrześniu trzeba zapłacić nawet 6 tys. od osoby! Znacznie lepiej wyglądają wycieczki objazdowe z krótkim pobytem w Dubrowniku - od ok. 1500 zł (w tym przejazdy i zakwaterowanie).

Bezpośrednie loty czarterowe nie są tanie - np. w Rainbow podróż w obie strony dla jednej osoby to koszt ok. 1 tys. zł - jednakże zdarzają się promocje last-minute. Trochę lepiej sytuacja wygląda w LOT - tutaj bezpośredni lot można znaleźć za mniej niż 800 zł w obie strony.

24H w Dubrowniku

 

08:00

Pierwsza rzecz, jaką sugeruję zrobić w Dubrowniku, to udać się na spacer po murach miejskich (150 kun). Dwukilometrowy spacer - w zależności od tempa -  zajmie 1-2 h.  Nie trzeba korzystać z usług pośredników - kasa z biletami znajduje się przy samym wejściu na stare miasto, tuż przy fontannie Onufrego, która tak właściwie jest studnią z 16 ujęciami.  Każdy kto napije się wody z nich wszystkich, a następnie pomyśli życzenie, będzie miał gwarancję, że się spełni.

 

10:00

Krytyczna godzina, o której wszyscy turyści - jak zaklęci - postanawiają ruszyć na Stradun, czyli główny deptak Dubrownika. Aby nie wpaść stres związany z tym spotkaniem, lepiej w tym czasie zrobić coś zupełnie innego, np. wybrać się na wycieczkę na wyspy: Lokrum lub Korčulę. Jeśli wolimy zostać w Dubrowniku, to dobry czas na odpoczynek na plaży.

 

13:00

O tej porze zaczyna dopadać nas głód. Najwięcej najpiękniejszych ogródków rozkłada się nie przy głównym deptaku, ale ciągnącej się równolegne na północ ulicy Prijeko. Zresztą spacer wąskimi brukowanymi uliczkami starego miasta jest frajdą samą w sobie.

14:00

Jednymi z najpopularniejszych aktywności w Dubrowniku jest spacer śladami miejsc znanych z serialu Gra o tron i Gwiezdnych Wojen. Istnieje możliwość wykupienia zorganizowanego zwiedzania, lub organizacja takiej wycieczki we własnym zakresie (w internecie można znaleźć dokładne opisy tras).

16:00

Stare miasto jest zwarte i najważniejsze atrakcje będziemy w stanie zobaczyć w kilka godzin. Oprócz Pałacu Rektora, Pałacu Sponza i klasztorów, zaglądnijmy w boczne cieniste uliczki. Najlepsze muzea Dubrownika to Muzeum Morskie i War Photo Limited. Na sam Stradun proponuję wrócić jeszcze raz późnym wieczorem.

 

20:00

Spójrzcie na zdjęcie powyżej - to jedno z najpopularniejszych ujęć Dubrownika. Czyż nie robi wrażenia? Jest tylko jedno miejsca w mieście, skąd zobaczymy jak zwarte jest stare miasto. To szczyt wzgórza Srd. Późny zachód słońca latem sprawia, że wycieczkę na wzgórze można zostawiać sobie na koniec dnia. Zresztą wyciąg linowy w miesiącach letnich (czerwiec - sierpień) działa do północy. Przejazd w obie strony kosztuje wprawdzie 150 kun, ale można nieco zaoszczędzić kupując bilet w jedną stronę (85 kun); jeśli wciąż będzie jasno - z góry możemy zejść pieszo (oprócz popularnego szlaku istnieje też zejście przez osadę Bosanka). Dodatkowo, na górnej stacji restauracja Panorama serwuje świeże owoce morza - kolację z widokiem na Dubrownik cieżko przebić!