Influencer marketing to jeden z dominujących trendów marketingowych ostatnich lat. Łatwo zaobserwować to w mediach społecznościowych, w szczególności na Instagramie. Równocześnie, nie dokonując jakichś szczegółowych analiz, nasuwa się wniosek, że rynek influencerów jest już mocno przesycony. Oprócz tego, że są tam gwiazdy, których działalność na Instagramie jest tylko wsparciem innej ścieżki zawodowej (np. aktorskiej, telewizyjnej), gwiazdy, których sława opiera się wyłączenie na aktywności Instagramie, ale też cała ogromna armia mikro-influencerów oraz pseudo-influencerów, którzy za butelkę szamponu albo szminkę są w stanie promować daną markę. Nie dziwi więc, że na tak zatłoczonym rynku, wielu użytkowników szuka sposobu na wyróżnienie się w masie podobnych im podróżników, foodies, czy fascynatów mody. Część będzie kopiowała pomysły innych, a ci bardziej kreatywni będzie próbowało pójść o krok dalej. W przypadku turystyki, najczęściej będzie to podejmowanie niebezpiecznych aktywności lub balansowanie na granicy bezpieczeństwa.

YouTuberzy za kratkami

W ostatnich dniach głośny stał się przypadek uwięzienia w Iranie pary dwójki australijskich blogerów. W mediach społecznościowych, w tym na Instagramie i YouTube, jeszcze przed wydarzeniem śledziło ich ponad 20 tys. osób. Nawet jeżeli ich ostatnie przygody, ściągnęły większą liczbę obserwujących oraz popularność w tradycyjnych mediach, które relacjonowały wydarzenie, równocześnie para spotkała się z krytyką użytkowników oskarżających ich o ignorancję. Co się tak właściwie wydarzyło? Prawdopodobnie blogerzy kręcili filmy dronem, na którego używanie w Iranie trzeba mieć odpowiednią zgodę. Inne źródła podają tymczasem, że podróżujący rozbili swój namiot niedaleko bazy wojskowej. Każda z tych aktywności w kraju takim jak Iran, podchodzi pod szpiegostwo. Blogerzy zostali osadzenie w teherańskim więzieniu o zaostrzonym rygorze jeszcze w czerwcu lub lipcu br., ale tożsamość osób – mimo usilnych starań rodzin i dyplomatów – zostało potwierdzona dopiero niedawno.

Jak daleko posunie się influencer?

Głośne są też przypadki twórców internetowych, którzy zginęli chcąc uwiecznić jakąś ekstremalną sytuację ze swoim udziałem. Na przykład YouTuberzy z kanału High On Life zginęli ratując swoją biznesową partnerkę, który ześliznęła się z klifu wodospadu w Kolumbii Brytyjskiej.

Nie można odmówić twórcom ekstremalnych treści, że efekt ich pracy nie jest oszałamiający i zjawiskowy. Spacer po wąskiej przełęczy górskiej albo dachach wieżowców może inspirować rzeszę zwykłych osób (czy w mediach społecznościowych ktoś jeszcze jest zwykłą osobą?), które również chcą zarejestrować siebie w unikalnych miejscach lub sytuacjach.

Skuteczność turystycznego influencer marketingu

Jednym ze spektakularnych przykładów takiego zapotrzebowanie jest lazurowe jezioro na Syberii nazywane „Malediwami”, którego niezwykła barwa przyciągnęły setki osób z całej Rosji. Wchodziły one do wody lub w niej pływały, po czym dzieliły się zrobionymi tam zdjęciami w mediach społecznościowych. W rzeczywistości oryginalny kolor wody spowodowany był to toksynami pochodzącymi z pobliskiej fabryki chemikaliów. Wprawdzie niektórzy skarżyli się na wysypkę na ciele, ale nie wiadomo, jakie mogą być długoterminowe konsekwencję kontaktu skóry z odpadami z elektrowni.

Jednakże są i śmiertelne przypadki podobnej aktywności. Już od kilku lat media donoszą o ekstremalnych zachowaniach, które podejmują osoby marzące o idealnym selfie: np. 12-latka w Rosji robiąca sobie zdjęcie na poręczy balkonu wypadła z 17 piętra wieżowca, a inna – w poszukiwaniu idealnej scenerii wdrapała się na transformator elektryczny i zmarła na miejscu od porażenia prądem.

Odpowiedzialność twórcy internetowego

Nie wydaje się realne, żeby nagle swoją działalność zakończyli twórcy internetowi, którzy mają zamiłowanie do realizacji ryzykownych filmów (szczególnie, że większość z nich prawdopodobnie i tak w życiu jest zainteresowana sportami lub podróżami ekstremalnymi). Zatem czy kanały społecznościowe powinny blokować ich publikację? Z punktu biznesowego, to nierozsądny krok, bo ludzie szukają oryginalnych treści i zawsze będzie zapotrzebowanie na sensację, jednak już teraz YouTube blokuje niektóre rodzaje filmów (np. takie, gdzie eksponowana jest broń). A może jesteśmy już u kresu influencer marketingu? Nie wydaję mi się, jednak na pewno i on w końcu zacznie ewoluować powodując, że zarówno twórcy, a co za tym idzie reklamodawcy i odbiorcy, zaczną zawracać uwagę na etyczne aspekty działalności w mediach społecznościowych. O przyszłości influencer marketingu już wkrótce.