Od Maroka, poprzez Tunezję, Egipt i Bliski Wschód, aż po Malezję i Indonezję – na jeden miesiąc muzułmański świat staje do góry nogami, by świętować ramadan. Niektórzy podróżujący unikają tego czasu jak ognia. Ale czy faktycznie jest się czego bać?

 

To był mój pierwszy ramadan. W czasie pobytu w Autonomii Palestyńskiej miałem okazję przekonać się, jak to święto obchodzą muzułmanie i czy trudno przetrwać je osobie spoza tamtego świata. Im bardziej turystyczny kierunek, tym mniej problemów. W przypadku wakacji w kurorcie w Egipcie być może w ogóle nie zauważycie, że coś jest inaczej. Zwłaszcza, że nikt turystów nikt nie przymusza do poszczenia! Niemniej jednak warto pamiętać o kilku podstawowych kwestiach, jeśli nie chcemy wyjść na ignorantów, lub gdy zdecydujemy się zobaczyć coś więcej niż brzeg resortowego basenu.

Ramadan to dziewiąty miesiąc kalendarza muzułmańskiego, a kalendarz ten oparty jest na fazach księżyca. Ramadan nie ma stałej długości (trwa 29 lub 30 dni), ani nie odbywa się o określonej porze roku. W 2018 roku jest to przełom maja i czerwca. Cały cykl powtarza się co 33 lata. Według tradycji wtedy rozpoczęło się objawienie Koranu – Archanioł Dżibril objawił się Prorokowi Mahometowi i przekazał pierwsze wersety świętej księgi.
Ramadanową tradycją jest trwający od zmierzchu do świtu post: nie można jeść, pić, uprawiać seksu, czy palić papierosów. Zwolnione z postu są kobiety w ciąży, dzieci, osoby chore i podróżujący. Po zachodzie słońca post nie obowiązuje. Po wezwaniu na wieczorną modlitwę muzułmanie zasiadają do ramadanowej kolacji – to tzw. iftar. W tym roku (podobnie jak rok wcześniej) ramadan jest wyjątkowo ciężki, bo dni są długie, a dodatkowo upalne.

Bez jedzenia można te 14-15 godzin jakoś wytrzymać, ale bez wody? Muzułmanie (i nie tylko, bo ramadan jest traktowany bardziej jak tradycja niż narzucone przez islam święto) uzupełniają braki podczas wspomnianego iftaru, który dla niektórych przeciąga się aż do godzin porannych. Nie muszę chyba wspominać, że taka taka dieta nie wpływa korzystnie na figurę – zresztą w czasie ramadanu poszczący tak naprawdę przybierają na wadze, a szpitale notują zwiększoną liczbę przyjęć spowodowaną nocnym obżarstwem. Niemniej jednak, zaproszenie do spędzenie tego czasu u kogoś w domu to niezwykły zaszczyt: jeśli już się kogoś pozna, nie będzie możliwości, żeby pozwolił, żebyśmy wieczór spędzili sami. Na czas iftaru restauracje pozostają zamknięte – otworzą się dopiero po wspólnej kolacji z rodziną. Ramadan to jedyna okazja, żeby spróbować rzeczy, które przygotowywane są tylko w tym czasie, np. sok daktylowy, specjalne zupy i słodycze (kunafa!).

Czy każdy faktycznie pości? Oczywiście, że nie. Ale robi to w domu lub w jakimś niepublicznym miejscu: w miastach mogą być specjalne lokale, które funkcjonują w dzień, gdzie np. witryna dla niepoznaki może być zasłonięta gazetami.  W przypadku turystów, dobrze postrzegana jest dyskrecja, tj. picie czy jedzenie w ustronnym miejscu, gdzie nie będziemy się rzucać w oczy. W hotelach, które goszczą międzynarodowych turystów, na pewno będzie przygotowywane śniadanie (być może będzie przeznaczona na to oddzielna sala), a w przypadku wczasów all-inclusive, nic nas nie ominie. Gdy nocujemy w mniej popularnych miejscach, może być jednak z tym problem, np. w blisko 100% arabskim mieście Nablus nie podawali nic – nawet kawy! Do zmierzchu nie można tam też było znaleźć ani jednej otwartej kawiarni. W Betlejem w tym czasie betlejemski odpowiednik Starbucka pracował pełną parą, a najmodniejsze knajpy w mieście polewały koktajle i piwo. Warto wyjść na miasto wieczorem – prywatne domy i miejsca publiczne

W czasie ramadanu czas pracy jest skrócony – najczęściej do 6 godzin dziennie. Ci pracujący w gastronomii mają najgorzej: cały dzień przygotowują jedzenie dla innych na iftar, a późnym wieczorem otwierają swoje lokale, bo ludzie wychodzą na miasto w poszukiwaniu rozrywek. A ci, co zostają w domu też mają co robić: w telewizji oglądają przygotowywane na tę okazję seriale i filmy. W bogatszych krajach trwają świąteczne wyprzedaże: centra handlowe są otwarte dłużej i są pełne zakupowiczów. Można spodziewać się pewnych ograniczeń związanych np. ze zwiedzaniem meczetów – mogą być one zamknięte dla zwiedzających, lub dostęp dla nie-muzułmanów może być tylko w godzinach porannych.

PROŚBA O KOMENTARZ!

Podobał Ci się ten artykuł? Chcesz go uzupełnić o swoją wiedzę? Chcesz o coś zapytać? Pamiętaj o dodaniu komentarza poniżej! DZIĘKUJĘ!