Jeśli ktoś myśli, że wycieczka do Montevideo pozwoli na bezkarne rozkoszowanie się urokami marihuany (kraj, którego prezydentem był do zeszłego roku charyzmatyczny José Alberto Mujica Cordano, zwany el Pepe, zalegalizował domową hodowlę i używanie trawki w 2014 roku), pewnie srogo się rozczaruje. Zanim urugwajskie niziny na dobre zazielenią się od konopi, kraj szuka innych sposobów, żeby ściągnąć do siebie turystów. A rywalizacja z leżącym po drugiej stronie wpływającej do Oceanu Atlantyckiego Rio de La Platy boskiego Buenos Aires wymaga niezwykłego animuszu. Urugwaj sam na siebie ściąga porównania z sąsiadem – w końcu podobnie jak on uważa tango i wołowinę za swoje symbole narodowe. A jakimi symbolami pochwalić może się stolica kraju – blisko 300 letnie Montevideo?

 

Plaza Independencia, czyli plac Niepodległości mieści się w samym centrum starego miasta (Ciudad Veja). Najbardziej charakterystycznym budynkiem, które znajduje się po wschodniej jego części jest Palacio Salvo. Ten oddany do użytku w 1928 roku budynek, który swoją konstrukcją przypomina ul wznosi się na wysokość 105 metrów – przez lata wystarczyło to, by mógł nosić on zaszczytne miano najwyższego budynku Ameryki Południowej (dziś najokazalszy latynoski skyscraper nie znajduje się jakby to się mogło wydawać w brazylijskiej stolicy Sao Paolo, ale w Santiago de Chile i jest nim 300-metrowa Gran Torre). Choć po 27-piętrowym artdecowskim budynku organizowane są wycieczki, nie ma co liczyć, że podczas nich doświadczy się czegoś wyjątkowo spektakularnego (najciekawsze będą oczywiście opowieści o historii obiektu snute przez przewodników i wjazd na ostatnie piętro budynku, skąd rozpościera się atrakcyjny widok na miasto). Aktualne godziny i ceny tourów wywieszone są w lobby budynku. Co ciekawe, w Buenos Aires znajduje się argentyński bliźniak autorstwa tego samego architekta – Mario Palanti, który nosi nazwę Palacio Barolo.

Jeśli komuś przyszło nazwać urugwajski budynek „brzydalem” (bo są i tacy, którzy budynku nie są w stanie docenić), powinien odwrócić się o 180 stopni i przyjrzeć się prawdziwej „szkaradzie”, która straszy po południowej stronie placu…

montevideo 02

 

Edificio Ciudadela, która według oryginalnych planów miała liczyć 180 metrów wysokości (ostatecznie stanęło na 90), została oddany do użytku po 5 latach budowy w 1963 roku. Władze miasta, jak i projektanci Raul Sichero i Ernesto Calvo liczyli, że skyscraper – także ze względu na swoje położenie tuż przy deptaku miejskim – stanie się wizytówką miasta. I sumie się nią stał, choć nikt nie spodziewał się, że będzie częstym obiektem żartów i wywoła tyle kontrowersji. Ale niektórzy chwalą sobie istnienie budynku z charakterystycznymi klimatyzatorami – na jego 23 piętrze znajdują się penthousy, których ceny osiągają dość zawrotne ceny.
Choć krytykowany, mnie osobiście – dość przewrotnie – ten budynek przypadł do gustu.

Po środku placu jeszcze jedna pasująca jak pięść do nosa budowla – to mauzoleum ku czci José Gervasio Artigasa (na zdjęciu u góry widoczny jest 30-tonowy pomnik stanowiący „wykończenie” konstrukcji). Do środka podziemnego mauzoleum wejść można w weekendy – to tu znajduje się urna z prochami bohatera narodowego, która strzeżona jest przed dwóch strażników (nie jestem przekonany, dlaczego przypadkowy turysta miałby chęć akurat tu zaglądać?).

A kim był Artigas? To przywódca powstania antyhiszpańskiego oraz uczestnik walk z Argentyną i Brazylią o niepodległość kraju.
Wejście do mauzoleum to miejsce spotkań mieszkańców – to stąd ruszają też lokalne Free Walking Tours (pon-pt. godz. 11, sb. godz. 14).

 

montevideo 04


Puro Verso, 
mieszcząca się przy ciągnącym się przez całe stare miasto aż do promenady deptaku Sarandí pod numerem 675, to urugwajski odpowiednik nieskazitelnie pięknej księgarni El Ateneow Buenos. Ale choć mniej okazały artdecowski Puro urzeka swoją kameralnością. Budynek został wzniesiony w 1917 roku według projektu architekta o nazwisku Lepoldo Tosi na zlecenie bogatego mieszczanina – optyka Pablo Ferrando. Przedsiębiorca w tym miejscu prowadził zresztą swoją działalność do 1999 roku. Dziś budynek, który łączy funkcje księgarni, kawiarni i restauracji uważany jest za narodowy skarb: Urugwajczycy zabierają tu na kawę lub spacer każdego odwiedzającego stolicę. Nie ma w tym nic dziwnego – to w sumie najpiękniejsze wnętrze, jakie można odnaleźć w mieście nad La Platą.

montevideo 05
Czego argentyńscy porteños mogą pozazdrościć mieszkańcom Montevideo? Plaż w centrum miasta.
Najbardziej uczęszczana to Playa Pocitosznajdująca się zaledwie 2 km od centrum nad zatoką Rio de la Plata. Bez problemu można dojechać tu autobusem miejskim.
Choć Pocitos nie wyróżnia się niczym szczególnym, a pogoda w Montevideo bywa kapryśna, w weekendy i popołudnia ściągają tu tłumy – każdy ze swoim termosem mate (w przeciwieństwie do Argentyńczyków i Chilijczyków, Urugwajczycy kochają z nimi paradować – po plażach, po centrach handlowych, nawet wtedy, kiedy wychodzą tylko na pocztę). Znacznie spokojniej jest w ciągu dnia – napotkać można tylko pary nastolatków i turystów. Gdyby jednak eksponowanie własnym wdzięków nie leżało w naturze odwiedzających Montevideo, można wybrać się na spacer ciągnącą się wzdłuż zatoki pełną knajp promenadą La Rambla: w lokalnych restauracjach można trafić na owoce morza (jeśli to czyjaś bajka), których ze świecą szukać w centrum miasta.

Na zwiedzanie Montevideo poświęcić można od 1 do 2 dni. Jeśli zatęskni się na kosmopolitycznym Buenos, można błyskawicznie przedostać się do miasta dobrych wiatrów ultra-szybkim promem Franciszek (podróż trwa nieco ponad 2 godziny). Dla tych o nieco chudszych portfelach pozostaje kurs z urugwajskiej Colonia del Sacramento (dojazd do miasta z Montevideo autobusem dalekobieżnym – kurs wliczony w cenę podróży). 

montevideo 016

Czy planujecie w najbliższym czasie wyprawę do Urugwaju? A jeśli byliście już w tym rejonie świata, jak Wy wspominacie wizytę w Montevideo?

 

PROŚBA O KOMENTARZ!

Podobał Ci się ten artykuł? Chcesz go uzupełnić o swoją wiedzę? Chcesz o coś zapytać? Pamiętaj o dodaniu komentarza poniżej! DZIĘKUJĘ!