Jeśli myślisz o podróży do RPA, jednym z punktów wyprawy będzie – obok wizyty w Kapsztadzie – dotarcie do Przylądka Dobrej Nadziei. Nie wiadomo czemu w powszechnej świadomości ukuło się przekonanie, że to miejsce w którym Ocean Atlantycki łączy się z Indyjskim – w rzeczywistości tym miejscem jest Przylądek Igielny położony jakieś 160 km na wschód. Bliska odległość od Kapsztadu sprawia jednak, że jest to miejsce idealne na półdniowy tour, który można odbyć w ramach zorganizowanej wycieczki, samodzielnie (wypożyczonym) autem, lub – od niedawna – grupowym transportem prywatnym.


 

Przylądek Dobrej Nadziei

Przylądek Dobrej Nadziei (http://www.capepoint.co.za) mieści się na samym krańcu Półwyspu Przylądkowego. Jego europejskim odkrywcą był w 1488 r. Portugalczyk Bartolomeu Dias, który ochrzcił go Przylądkiem Burz (to miejsce jednej z najwyższych na świecie aktywności wyładowań atmosferycznych). Obecnie jest częścią Parku Narodowego Góry Stołowej (Table Mountain National Park). Wejście na teren przylądka możliwe jest od wschodu do zachodu słońca – niektórzy za punkt honoru obierają sobie stawienie się tu o świcie, aby obejrzeć słońca wyłaniające się z wód nad zatoką False Bay. Wejście na teren parku jest płatny (125 R).

Przylądek Dobrej Nadziei Kapsztad RPA Afryka

Przylądek Dobrej Nadziei Kapsztad RPA Afryka

Latarnię morską na szczycie Przylądka postawiono w 1859 roku. Drogę do niej można pokonać pieszo, można też wjechać tu wyciągiem (koszt: 58 R za bilet powrotny), który nazywany jest Latającym Holendrem (zdjęcie poniżej). Spacer zajmie nie więcej niż kwadrans, ale trzeba uważać na porywiste wiatry. Jest on też jedyną w swojego rodzaju okazją, żeby przyjrzeć się naturze: na terenie całego parku żyje ponad 250 gatunków zwierząt. Po przylądku biegnie też kilka oznakowanych tras: z różnych stron zobaczyć urwiste klify, fale oceanu, wody zatoki, a nawet wraki statków.

Przylądek Dobrej Nadziei Kapsztad RPA Afryka

Historia o Latającym Holendrze, czyli tajemniczym żaglowym okręcie, pojawia się w relacjach wielu żeglarzy. Kapitanem legendarnego statku był Holender, Hendrik van der Decken, który wraz z załogą wracał z dzisiejszej Dżakarty do rodzinnych Niderlandów. W okolicach Przylądka Nadziei szalejący sztorm uszkodził statek, ale kapitan – wbrew namowom załogi i pogodzie – postanowił opłynąć Przylądek. Niespodziewanie kapitanowi objawiła się niebiańska istota, ale zamiast uznać jej boską naturę, wystrzelił do niej z pistoletu. Spotkała go za ta wieczna kara:od tamtej pory już do końca dziejów statek wraz z załogą – marynarzami-kościotrupami pod dowództwem nieśmiertelnego kapitana tuła się po wodach morskich.

 

Przylądek Dobrej Nadziei Kapsztad RPA Afryka

Byłem naprawdę zdziwiony, że takie oto piękne antylopy, a właściwie sasebi przylądkowe (zdjęcie powyżej) pasą się ni stąd ni zowąd nad brzegiem oceanu. Prawdziwie zaskakujący i piękny widok!

Najbardziej kojarzonymi z Przylądkiem zwierzętami są jednak… pawiany, które beztrosko przechadzają się pomiędzy ludźmi. Towarzystwo ludzi jest dla nich szczególnie atrakcyjne, bo wiedzą, że to od człowieka mogą podkraść jedzenie – dlatego na każdym kroku na Przylądku znajdziemy tablice informujące, żeby nie tylko nie karmić małp, ale też żeby w ogólne nie jeść na świeżym powietrzu. Sam byłem świadkiem, jak pawian wyrwał komuś z reklamówki paczkę chipsów, którymi później dumnie zajadał się ku uciecze gapiów. Próba odebrania zwierzęciu jedzenia może się źle skończyć – małpy potrafią robić się w takich sytuacjach agresywne i zaatakować człowieka. Te pawiany są naprawdę zabawne z oddali, ale gdy widziałem, że kierują się z moja stronę, uciekałem, gdzie pieprz rośnie.

A propos jedzenia: przy dolnej stacji Latającego Holendra znajduje się restauracja Two Oceans, która wbrew nazwie ma widok nie na oceany, ale na zatokę False Bay. Miejsce chwalone jest za serwowane tu owoce morza.

Przylądek Dobrej Nadziei Kapsztad RPA Afryka

 





 

Boulders Beach

Wyprawa na Przylądek Dobrej Nadziei łączona jest najczęściej z odwiedzeniem pingwinów na plaży w Boulders. Choć nie można się tu bezpośrednio dostać komunikacją publiczną, istnieje pośrednie rozwiązanie: pociąg podmiejski do malowniczego Simon’s Town (a stamtąd półgodzinny spacer wzdłuż wybrzeża lub UBER). Kolonia pingwinów w Boulders została otwarta w 1983 roku – dziś żyje tutaj około 2 tys. biało-czarnych stworzeń, które – choć wyglądają na miłe i zabawne – potrafią ostro kąsać, jeśli próbuje się je zaczepiać. Pingwiny można obserwować w dwóch miejscach: w parku, do którego wejście jest odpłatne (70 R) i na plaży, niedaleko parkingu samochodowego. W parku znajdują się dwa tarasy widokowe (z nich zobaczymy pingwiny kąpiące się w morzu i wylegujące się na plaży), które połączone są drewnianymi kładkami – wzdłuż nich, szczególnie w bardziej zaciemnionych i drzewiastych fragmentach parku wypatrzymy nieco mniej towarzyskie okazy. Plaża bliżej parkingu to miejsce, gdzie pingwiny mamy na wyciągnięcie dłoni (choć tak jak wspomniałem, interakcja z nimi może być ryzykowna).

Przylądek Dobrej Nadziei Kapsztad RPA Afryka

Przylądek Dobrej Nadziei Kapsztad RPA Afryka

Wycieczki do Boulders Beach i Cape Point można połączyć w jedną wyprawę. Jeśli nie dysponujemy własnym środkiem lokomocji, warto rozważyć dwie następujące alternatywy:

przejazd z centrum Kapsztadu na Przylądek z Cape Comoot (99 R  w jedną stronę) – busy kursują dwa razy dziennie, w drodze na Przylądek prawie godzinny postój na spotkanie z pingwinami:
http://capecomoot.com

lub

przejazd z Kapsztadu na Przylądek z City Sightseeing South Africa (od 550 R) – całodniowa wycieczka wraz z przewodnikiem, w drodze na Przylądek prawie godzinny postów w Boulders Beach:
https://www.citysightseeing.co.za/cape-town/tours/cape-point-explorer?category=5 

 

PROŚBA O KOMENTARZ!

Podobał Ci się ten artykuł? Chcesz go uzupełnić o swoją wiedzę? Chcesz o coś zapytać? Pamiętaj o dodaniu komentarza poniżej! DZIĘKUJĘ!