Podróże i blog w 2016 roku

0 komentarzy

Nie lubię podsumowań, ale żeby tradycji stała się zadość i żeby w 2017 roku wejść z czystą kartą, muszę takie podsumowanie poczynić. Trochę dla siebie, a trochę dla nowych czytelników- tych, dla których być może będzie to szansa żeby nadgonić to, co działo się u mnie w minionym roku. A w minionym roku wziąłem się za historie z dużych miast, choć niekoniecznie tych z listy turystycznych hitów z kolorowych magazynów (tak przy okazji, czy zastanawialiście się kiedyś, jak powstają listy w stylu “10 najciekawszych kierunków w 2017 roku?”). To miasta, nad którymi górują mistyczne meczety, a muezzin budzi o 5 nad ranem swoim transcendentalnym nawoływaniem do modlitwy; postkolonialne perły Orientu i Nowego Świata, czy w końcu europejskie metropolie, których wcześniej nie udało mi się z jakiegoś powodu zobaczyć, lub które od jakiegoś czasu chciałem ponownie odwiedzić. Oto moje szybkie podsumowanie publikacji w 2016 roku:

Bez alergii na Algierię

Algieria

Konstantyny Algieria zwiedzanie historia

Choć powszechnie słabo kojarzona z turystyką, jest kierunkiem z ogromnym potencjałem: można tam pojechać i spędzić czas w  postkolonialnych miastach na wybrzeżu Morza Śródziemnego, poznając kulturę berberską w pustynnych oazach, lub na zwiedzaniu rzymskich ruin, a nawet opalaniu się w kurortach morskich! Brak przewodników i infrastruktury turystycznej powoduje, że najlepiej zdać się na zwykłych mieszkańców kraju – w praktyce oznaczało to dla mnie, że w praktyce poznałem wszystkie cienie i blaski CouchSurfingu. Czy wybrałbym się do Algierii ponownie? Pewnie – ciągle jest tam wiele do zobaczenia!

Oto wszystkie praktyczne informacje na temat: wiz, lotów, obyczajów i kultury, jedzenia i wszystkiego, co może pomóc w zaplanowaniu podróży do najmniej znanego kraju Maghrebu. Algierskim miastom poświęciłem ponadto oddzielne wpisy: Konstantyna, Oran, Tlemcen i Algier.

Najtrudniejsze doświadczenie? Couchsurfing.
Najciekawsze doświadczenie? Zwiedzanie miast, w których nie było ani jednego turysty (oprócz mnie), szukanie restauracji z algierskim winem i przyglądanie się zwyczajnemu życiu mieszkańców.


 

Miasto Aniołów i… korków

Słyszałem tyle narzekań na Los Angeles – że jest rozległe, nieprzyjazne turystom i przede wszystkim drogie, drogie, drogie. Docierały do mnie informacje o gangach atakujących pasażerów w drodze na lotnisko, strzelaninach na ulicach, wszechobecnych bezdomnych i fatalnym transporcie publicznym. “Bez samochodu nie ma po co tam jechać” – słyszałem od każdego, kto już tam był wcześniej i chciał podzielić się dobrą radą.
Czy Los Angeles da radę zatem zwiedzić bez auta? – drżałem przed wyjazdem do Kalifornii. W końcu nie mam prawa jazdy i nie zapowiadało się, żebym miał je jakimś cudem szybko zdobyć. Nie taki jednak diabeł straszny! Na pojawiające się na każdym kroku pytania w stylu “Jak dotrzeć autobusem do…” musiałem odpowiadać sobie na bieżąco, ale zawsze znajdowałem rozwiązanie. Jak zatem poruszać się po LA korzystając jedynie z autobusów i metra? Odpowiedź tutaj.

O starym centrum Los Angeles, które niektórzy omijają szerokim łukiem, a które ostatnio przechodzi wielką metamorfozę znajdziecie zaś tutaj. Dziś nawet żałuję, że na LA nie przeznaczyłem jeszcze kilku dni więcej…


 

Praga: knedliczki dla mas

Praskie Dzieciątko Jezus, wszechobecni palacze, tłumy zwiedzających i kilka wciągających legend – witajcie w Czechach! Niby to niedaleko, niby to idealny kierunek na modny city-break, niby kultura jakaś taka podobna do polskiej, ale na dobrą sprawę Praga mnie jakoś nie urzekła (ani za pierwszym, ani za drugim razem). Długo zastanawiałem się, czy napisać ten post, czy może dać sobie spokój – w końcu raczej wolę promować jakieś miasto niż wylewać na nie pomyje, ale doszedłem do wniosku, żeby jednak podzielić się własną opinią.

Za ten tekst ściągnąłem na siebie zarówno baty, jak i pochwały. Przeczytajcie i oceńcie sami, czy Praga to dla kierunek dla Was. Czy czeska stolica faktycznie zasługuje na wszystkie „ochy” i „achy” skierowane pod jego adresem, czy może to jednak nieco przereklamowany kierunek turystyczny?


 

Jeśli jedziesz do San Francisco…

Wielką zaletą San Francisco jest to, że miasto nie ma jednorodnego charakteru – definiują go bardzo różne dzielnice, co w praktyce przekłada się na bardzo wiele fajnych atrakcji. Golden Gate Bridge jest ikoną miasta: most oddano do użytku w 1937 roku i z miejsca jego charakterystyczna pomalowana na czerwony kolor konstrukcja wpisała się na dobre w krajobraz miasta. Uchwycenie go na zdjęciach wpisane jest zatem w katechizm każdego odwiedzającego San Francisco. Ale czy wiecie, z którego miejsca najlepiej sfotografować Golden Gate Bridge? Odpowiedzi szukajcie w tym tekście.

O tym dlaczego jeszcze warto wybrać się do San Francisco pisałem tutaj – zebrałem 50 powodów, ale pewnie można by ich znaleźć jeszcze więcej.

Najlepsze w San Francisco: dużo dobrego jedzenia, szczególnie owoce morza; rasowa muzyka w nocnych klubach; rozpędzeni rowerzyści ścigający się z zabytkowymi tramwajami, meksykański rodowód widoczny w sztuce, muralach, opowieściach mieszkańców;


 

Moje ABChin

Przyznam się bez bicia – Daleki Wschód to nie jest mój ulubiony kierunek podróży, jednak wybierając się w zeszłym roku do Chin, musiałem dowiedzieć się sporo o wizach (stojąc w kolejce do ambasady), jak działa tam internet (szukając sprawdzonego dostawcę rozwiązań VPN), zwyczajach (do dziś pamiętam jak w pociągu z Szanghaju do Pekinu w pewnym momencie cały wagon zaczął siorbać zupki) i przemieszczaniu się po kraju (opóźnienia samolotów to standard). Wszystkie te informacje ująłem w tym poście.. W 201 roku planuję publikację kilku materiałów z Chin, których do tej pory nie miałem niestety czasu zmontować – was czas nadchodzi!


 

Mistyczny daleki wschód Turcji

To trudne czasy dla tureckiej turystyki – tydzień w tydzień w kraju dochodzi do zamachów terrorystycznych, w których giną dziesiątki ludzi. Nie zmienia to faktu, że Stambuł jest i będzie jednym z najwspanialszych miast w Europie. Dlaczego? Dla tych, których jednak zdecydują się na podróż do największego miasta Turcji – mała ściągawka

Odwiedzając Turcję tym razem, postanowiłem pójść o krok dalej – najdalej jak się można, aż pod iracko-syryjską granicę na tereny dziś zamieszkiwane głównie przez Kurdów. Szukającym informacji o najrzadziej odwiedzanym regionie na południowym-wschodzie Turcji, polecam teksty z miast: Mardin i Sanliurfa. W 2017 roku planuję publikacje zaległych materiałów (zarówno artykułów, jak i wideo) z tej podróży.

Najdziwniejsza sytuacja? Policja podejrzewała mnie o to, że jestem bojownikiem ISIL i zafundowała mi na lotnisku ostre przesłuchanie i trzepankę bagażu i rzeczy osobistych.
Najciekawsze doświadczenie? Towarzyszenie setkom Kurdów i Arabów w ich pielgrzymce do rzekomego miejsca narodzin Abrahama w miejscowości Sanliurfa.


 

Wielka historia Wielkiego Meczetu

Cordoba Mezquita Hiszpania zwiedzanie atrakcjeAndaluzja to najpiękniejsza część Hiszpanii- niezwykle atrakcyjna pod względem ilości zabytkowych miejsc. Jednym z najciekawszych miast jest Kordoba, a szczególnie
Mezquita – Wielki Meczet. Więcej o Mezquicie przeczytacie w tym poście.


 

Bawełniany potentat. Początkujący YouTuber

O polskim Manchesterze i trzecim największym mieście w kraju, czyli Łodzi nakręciłem mój pierwszy materiał wideo . Zależało mi pokazać, że to miasto o tradycjach włókienniczych, silnie związanym z polską kinematografią, jak i stolica murali i hipsterów z OFF-u. Od razu opakowałem to w format, który w sumie najbardziej mi pasuje i który planuję dalej rozwijać. Jeśli przypadnie Was do gustu ta produkcja, zachęcam do subskrypcji mojego kanału na YouTube.


 

Krzysztof Kolumb odkrywa Nowy Świat

Pierwszy wielki podróżnik Krzysztof Kolumb ruszył z Sewilli w świat i odkrył Amerykę (choć planował dotrzeć do Indii). Wniosek taki, że wycieczka do stolicy Andaluzji dla każdego okaże się inspirująca i godna polecenia. Serio! Znajdą tu coś dla siebie i fani dobrego jedzenia, i entuzjaści historii, jak i poszukiwacze lokalnych tradycji. Sewilla to tapas, owoce morza i słodka sangria; słynna Katedra Gotycka i Alkazar; flamenco i torreadorzy. Zresztą… zobaczcie sami – tak Sewilla wygląda zwiedzanie miasta w grudniu, tak w Sewilli obchodzi się święta Bożego Narodzenia, a jeśli wolicie pooglądać piękną Sewillę na zdjęciach, zachęcam do lektury tego wpisu.

 

O nie-planach na 2017 rok

A co w 2017 roku? Gdy ktoś mnie pyta o plany podróżnicze, zwykle odpowiadam, nawet jeśli bilety mam już dawno kupione, że to tematy, o których dyskutuję wyłącznie z moim ubezpieczycielem. Zwykle w odpowiedzi obserwuję na twarzy konsternację i niezrozumienie. Trochę tak już mam, że póki nie dotrę do miejsca docelowego lub pośredniego, opowiadanie o moich planach przychodzi mi z trudnością, a czasem wolę nawet nie mówić zbyt wielu osobom o planach, żeby nie słyszeć o potencjalnych niebezpieczeństwach, które mają tam na mnie niby czekać.
W 2017 roku – jeśli wszystko pójdzie dobrze – będą dalej zwiedzać miejsca, które są w kręgu moich zainteresowań: egzotyczne miasta, gdzie rosną palmy, meczety górują nad chaotycznie urządzonymi ulicami, a wiatry ciągną z rzadko zaludnionych pustyń; post-kolonialne multi-kulturowe enklawy, które uważane są przez wielu na najwspanialsze miejsca na świecie i ostatnie europejskie miasta, które zostały na mojej liście marzeń. Zostańcie ze mną w nowym roku!

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Masa Perłowa to blog i kanał YouTube o podróżach do miejsc mniej popularnych, ale niezwykle ciekawych