… czyli o pieczątkach izraelskich i arabskich, wjeździe do kraju, kontrolach i przesłuchaniach na granicy.

UWAGA! Artykuł nie ma na celu zniechęcenie do wyjazdu do Izraela, a jedynie na obiektywnym zaprezentowaniu sytuacji na przejściu granicznym. Zachęcam także do przeczytania komentarzy pod tekstem! 

Izrael bije się o turystów z Polski. Tamtejsze ministerstwo turystyki subsydiuje kilkanaście połączeń do Tel Awiwu i Eilatu w tygodniu.
Choć z powodu cen ciężko Izraelowi konkurować z krajami takimi jak Grecja, Bułgaria i Hiszpania, ale łagodny klimat, historyczne i nowoczesne atrakcje na miejscu, kuchnia i plaża są w stanie przyciągnąć turystów z Polski choćby na weekend. W pierwszych dziesięciu miesiącach 2018 roku do Izraela pojechało o 90 proc. więcej Polaków niż w analogicznym okresie 2017 r. (118,9 tys. Polaków vs 57,3 tys.).

Czy do Izraela potrzebny jest paszport?

Tak. Paszport musi być ważny jeszcze co najmniej 6 miesięcy od daty planowanego wylotu/wyjazdu z Izraela. Jeśli nie macie paszportu, tym tekście tłumaczę, jak go wyrobić. W kraju można przebywać nieprzerwanie maksymalnie 90 dni. Przekroczenie dozwolonego okresu może być uznane za pobyt nielegalny i spowodować odmowę wjazdu przy kolejnych wizytach.

Wiza do Izraela

Nie ma potrzeby ubieganie się o wizę do Izraela w ambasadzie w Warszawie.  Podróżny otrzymuje bezpłatną wizę wjazdową w postaci oddzielnego biletu w kolorze najczęściej niebieskim z danymi osobowymi z paszportu i kodem kreskowym oraz okresem pobytu. Należy go zachować do dnia opuszczenia Izraela. W przypadku zamiaru pobytu o innym charakterze (np. praca), konieczne jest uzyskanie wizy w izraelskim konsulacie.

W kraju nie ma obowiązku meldunkowego. Z uwagi na zdarzające się uliczne kontrole izraelskich służb imigracyjnych i policji cudzoziemcy powinni stale mieć przy sobie dokumenty podróży (paszporty) oraz wizy (niebieskie bilety), lub ich kserokopie.





Gotowi do odlotu

W większości przypadków, przylot do Tel Awiwu powinien wyglądać bezproblemowo: należy w kolejce odstać swoje, po czym po kilku standardowych pytaniach o cel wizyty, z kim przyjechaliśmy i czy znamy kogoś na miejscu, na oddzielnej karteczce otrzymujemy wizę wjazdową – lepiej nie zgubić tego świstka, gdyż będzie potrzebny przy wyjeździe. W przypadku przejść drogowych – standardowo wiza wbijana jest w paszport – jeśli sobie jej tam nie życzymy, należy stanowczo poprosić o to na samym początku kontroli. Zasadniczo ten post mógłby się tutaj zakończyć, gdyby nie sytuacja, jeżeli odwiedzaliście wcześniej (i jest na to dowód w paszporcie) takie kraje jak: Iran, Irak, Liban i Syria, a także – choć w mniejszym stopniu – Turcja, Maroko, Egipt i inne kraje muzułmańskie. Jeżeli pogranicznik zauważy takie pieczątki zostaniemy zaproszeni na indywidualną rozmowę. I tak było w moim przypadku (paszport z wizami z Libanu i Iranu). Czytałem też ostatnio relacje, że równie podejrzana wydawać się może podróż do Izraela na jeden dzień (tak, ostatnio ceny były tak niskie, że nawet taka podróż jest dla niektórych opłacalna). Nie ma przepisu, z którego wynikałoby, że nie można wjechać do Izraela z powodu posiadania w paszporcie wizy jakiegokolwiek innego kraju, ale decyzja o pozwoleniu na wjazd należy do izraelskiej straży granicznej. Co się dzieje dalej? Po tym, jak paszport trafi do prześwietlenia, my czekamy nerwowo w kolejce do przesłuchania. Będzie zdarzało się, że po nas przychodzić i odchodzić będą osoby, których „weryfikacja” potrwa krócej, czasami nawet tylko 10 minut. Dlaczego? Prawdopodobnie nie są tutaj po raz pierwszy i procedura ogranicza się do potwierdzenia „teczki” przyjezdnego. Tak przynajmniej powiedział mi pewien Egipcjanin, który najwyraźniej widział w moich oczach przerażenie …


Arabski łącznik, albo jak na imię ma Twój dziadek

Jest tylko jedyna rada: mówić w 100% prawdę

Czego się spodziewać w trakcie takiego przesłuchania? Jesteśmy pytani o powód przyjazdu, cel podróży, wcześniejsze wizyty w Izraelu, miejsce pobytu, sprawdzany jest nasz bilet powrotny, padają pytania o sytuację rodzinną i zawodową, w końcu o nasze ewentualne znajomości w Autonomii Palestyńskiej, nasze wcześniejsze podróże, szczególnie te „krytyczne”, kontakty w odwiedzanych krajach (np. sprawdzają, czy w telefonie nie mamy zapisanych kontaktów z Iranu: jak? każą wpisać kod danego kraju w wyszukiwarkę numerów w telefonie), pokrewieństwo i relację łącząca nas z towarzyszami podróży. Czasem pytania padają dwa razy, tak jakby sprawdzano, czy nie mieszamy się w zeznaniach. Mogą też poprosić o zapisanie na kartce nazwiska dziadka i służbowego adresu e-mail. Może też być sprawdzana nasza ewentualna znajomość hebrajskiego. Jeżeli nie mamy nic do ukrycia, jest tylko jedyna rada: mówić w 100% prawdę. Nie jest to debata polityczna, ani miejsce na wyrażanie swoich opinii politycznych (jakiekolwiek by one nie były) – swoje przekonania najlepiej zachować dla siebie. Jeżeli planujemy jechać do jakiegoś miejsca w Autonomii, to nie ma przeciwwskazań, żeby o tym powiedzieć (choć pojawi się pewnie kilka dodatkowych pytań). Czytałem też o sytuacji, kiedy ktoś został również poddany rewizji osobistej, ale to chyba indywidualny i ekstremalny przypadek. Wszystkie dane są weryfikowane przez służby bezpieczeństwa i jeśli wszystko się zgadza, po 2-3 godzinach nasz paszport wraz z wizą trafia z powrotem w nasze ręce. Czas ten może się różnić w zależności od okoliczności: czytałem o przypadkach, gdzie wszystko załatwione zostało w 15 minut, albo w…. 6 godzin.





Powrót do Edenu

Co się dzieje, jeśli po raz kolejny przekraczamy granicę Izraela po opisanym przesłuchaniu/weryfikacji? W moim przypadku ponowny wjazd odbywał się przez przejście Allenby Bridge / King Hussein Bridge od strony Jordanii. Zasadniczo znowu zostaniemy zapytani, dlaczego byliśmy w krajach, których pieczątki widnieją w paszporcie („A co takiego niby ciekawego jest do oglądania w Iranie?”), ale ja osobiście nie byłem już ponownie przesłuchiwany – czekałem jedynie jakieś 20 minut na mój paszport, ucinając sobie przy okazji pogawędkę z amerykańskimi żydami, którzy też mieli problem z wjazdem. Nic groźnego, a byłem już nastawiony psychicznie i fizycznie na przesłuchanie oraz czekanie. Kolejnym razem zostałem przetrzymany przez jakieś 15 minut, ale ponownie – już bez przesłuchania.

Nieoczekiwany zwrot akcji

Co jeśli z jakiegoś powodu nie zostaniemy jednak wpuszczeni do Izraela? W przypadku biletu kupionego w LOT, w razie odmowy wjazdu do kraju, pasażer pokrywa koszt biletu powrotnego lub może zmienić datę wylotu (wszystko zależy od taryfy). Trzeba mieć jednak pecha, żeby ostatecznie do Izraela nie wjechać, albo musi istnieć poważny argument przeciw naszej wizycie (najczęściej będzie to nielegalne przedłużenie pobytu podczas poprzedniego pobytu lub deportacja). Izrael ma wysokie, o ile nie najwyższe w skali światowej, procedury bezpieczeństwa. Każdy obywatel (także kobiety) muszą odbyć służbę wojskową, żołnierze z kałachami w autobusach i miejscach publicznych to widok codzienny, tak samo jak kontrole przy wejściach do centrów handlowych, na teren dworców autobusowych i innych miejsc publicznych. Dlaczego? W skrócie i dla przypomnienia: od początku ruchu syjonistycznego, który doprowadził do utworzenia państwa Izrael, trwa konflikt izraelsko-arabski. Dodatkowo trwa okupacja przez Izrael Zachodniego Brzegu Jordanu i Wzgórz Golan, a co za tym idzie osadnictwo żydowskie na okupowanych terenach, czego wynikiem są w imię odwetu palestyńskie intifady. Oficjalnie nigdy też nie zakończyła się wojna rozpoczęta z Libanem z 2006 roku. Długi i trudny to temat – zainteresowani znajdą dużo informacji na temat tych relacji w sieci i w literaturze. Dla podróżnych oznacza to w praktyce jeszcze dodatkowe utrudnienie w przypadku wylotu z Izraela – na lotnisku w Tel Awiwie trzeba faktycznie zjawić się co najmniej 3 godziny przez odlotem – oprócz serii mniej lub bardziej krępujących pytań, wybrani podróżni przechodzą restrykcyjną kontrolę bezpieczeństwa (choć nie tak dokładaną jak jeszcze kilka lat temu).


Lawrence z Arabii, albo konsekwencje pobytu w Izraelu

Jeśli planujemy podróże po Bliskim Wschodzie, powinniśmy wziąć pod uwagę, że:
1. z pieczątką izraelską nie zostaniemy wpuszczeniu do Libanu, Iraku i Syrii; nie może być tam też żadnego innego śladu naszego pobytu w Izraelu (a więc także pieczątek z przejść drogowych z Egiptem i Jordanią, żółtych naklejek na okładce paszportu);
2. z pieczątką izraelską nie wjedziemy do Libii, Kuwejtu, Sudanu i Jemenu;
3. z pieczątką izraelską wjedziemy do Iranu, pod warunkiem że od podróży do Izraela minęło co najmniej 12 miesięcy (informacja potwierdzona w ambasadzie w Warszawie);
4. bezproblemowo wjedziemy do Jordanii, Egiptu, Maroka, Algierii, Tunezji i Turcji
5. bezproblemowo wjedziemy do irackiego Kurdystanu;
6. bezproblemowo wjedziemy do Emiratów, Kataru, Bahrajnu i Omanu oraz Malezji i Indonezji;
7. bezproblemowo wjedziemy do Pakistanu i Afganistanu;
8. wjazd do Arabii Saudyjskiej wymaga uzyskania wizy przed podróżą, a zatem wydział konsularny decyduje o tym, czy ktoś może wjechać na terytorium kraju, jednak standardowo pieczątka izraelska nie powinna stanowić problemu.

Oczywiście inaczej sytuacja wygląda, gdy posługujemy się paszportem izraelskim – w tej sytuacji nie zostaniemy wpuszczeni ani do żadnego z krajów arabskich, ani do Iranu.





Drugi paszport, albo adwokat diabła

Istnieje możliwość wyrobienia drugiego paszportu. Zgodnie z informacjami na stronie MSW, może być on wydany w wyjątkowych sytuacjach takich jak posiadanie w paszporcie wiz lub pieczęci potwierdzających przekraczanie granicy państw lub pobyt na ich terytorium, co uniemożliwia lub znacznie utrudnia wjazd na terytorium innego państwa. Opłata za wydanie drugiego paszportu wynosi 280 zł – będzie on jednak ważny tylko 2 lata.
To dobry sposób na „ukrycie” przed Izraelczykami pobytu w krajach muzułmańskich i vice versa; trzeba tylko pamiętać, że w Izraelu każdy nasz przyjazd jest rejestrowany – jeśli zmieniamy paszport, to i tak nasze dane istnieją gdzieś w ich bazie danych – znają więc naszą przeszłość i czy nie byliśmy sprawcami jakichś kłopotów…

Izrael to bardzo atrakcyjny kierunek turystyczny: można cały pobyt spędzić w Tel Awiwie oglądając architekturę Bauhausu, pływając w Morzu Śródziemnomorskim i jedząc hummus. Można pojechać nad Morze Martwe, Morze Czerwone, na pustynię Negew, oglądać życie w kibucach, zwiedzić biblijny Nazaret i nadmorską Hajfę. Kulminacją każdego wyjazdu niech będzie pobyt w wyjątkowym na skalę światową, świętym mieście, czyli Jerozolimie. W końcu można odwiedzić Autonomię Palestyńską, w tym miasteczka Betlejem, Jerycho, Nablus i podzielony Hebron. Opcji jest wiele, jak na tak wielki kraj…

Bezpiecznej i udanej podróży!

Czy w momencie przyjazdu do Izraela czekały Was jakieś niespodzianki? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach poniżej! 

PROŚBA O KOMENTARZ!

Podobał Ci się ten artykuł? Chcesz go uzupełnić o swoją wiedzę? Chcesz o coś zapytać? Pamiętaj o dodaniu komentarza poniżej! DZIĘKUJĘ!